powered by Jogger.pl

Ogólne Skomentuj
Byłem dzisiaj na "The Day After Tomorrow".
Ciekawe kino, przejmujące no i te efekty (3dsMAX mmm...:)
I gdyby nie ta wiocha rząd czy dwa z tyłu to byłoby już całkiem całkiem...
Co bym zrobił w hipotetycznej sytuacji owego filmowego zlodowacenia? Sam nie wiem. Na pewno nie byłaby to desperadzka chęć przeżycia. Pewnie położyłbym się i poczytał coś ciekawego - może Gaimana? Może nie... A potem zasnąłbym i śnił dopóty, dopóki zimno nie odebrałby mi tej bolesnej świadomości życia... czekałbym na kolejne przebudzenie... gdzieś...

P.S.
Początek filmu dziwnie skojarzył mi się z "Epoką Lodowcową" - wam nie? ;P

Trackbacki:

brak

Komentarze:

  1. Paweł-morr pisze:

    ale byłeś w kinie czy na filmie? :P

  2. ODDie pisze:

    w kinie - przecie misze, ze za nami (bylem z M.:) byla wiocha. W domu wiochy nie mam - nawet w ostatnim rzedzie;P

  3. Paweł-morr pisze:

    mozna chodzic do kina i na film a to sa dwie rozne sprawy
    BTW. jak idziesz na film, to ten film ogladasz a jak do kina( naprzykład z M.[M tez zalezy od upodoban:)]) to niekoniecznie...:P

  4. ODDie pisze:

    w tym przypadku to byl tylko film :/ ;P

  5. Arg pisze:

    Oj morrr morr ty tylko o jednym myslisz, czy aby nie najwyzsza pora znalesc sobie kobiete ktora by zaspokoila te wszystkie twoje ukryte zadze. Moglbys z nia chodzic do kina, dotykac jej ciala, calowac ja...pomys poomysl....same kozysci i pamietaj niezaspokojenie seksualne prowadzi do frustracji i, nerwic i komplexow. a nie chcieli bysmy zeby cie do radecznicy wywiezli, albo zebys po parku z pisiorem na wieszhu ganial czyz nie Mr. ODD

  6. Paweł-morr pisze:

    oj, dziekuje ze sie tak o mnie martwisz, naprawde wiele to dla mnie znaczy, ale musze Cie pocieszyc ze jestem na dobrej (chyba) drodze :P
    BTW. co tam latanie z pisiorem po parku, gorzej by bylo jakbym jakies zelastwo na łeb założyl i kijkiem wymachiwal - co nie sir Arg ;)
    ps. Polski język nie jest tak tródny jak Englisz :P

Zostaw komentarz:

Przepisz to: