LIP 09
23:27
Dzisiaj z kolei byłem z M. w Zwierzyńcu.
Żeby było śmieszniej dostałem 2zł. za przejazd "do". Nie moja wina, że pan kierownik bus'a się machnął (ja też czasami się macham, więc harmonia w rzeczywistości nie została naruszona;).
A w Zwierzyńcu... naturalnie osławione lody:), wyprawa nad wodę, nad którą nigdy nie doszliśmy. Wrota do lasu okazały się bardziej kuszące. A las... las okazał się jakąś niepojętą plątaniną dróg, które zdawały się błądzić "losowo" po warstwach czasoprzestrzennych. Weszliśmy tędy, szliśmy tamtędy, i tamtędy, skręciliśmy tu, ...(cut;)... wróciliśmy i co? I trafiliśmy na skrzyżowanie 6-cio-drożne, którego wcześniej nie było. Wybraliśmy ścieżkę "pierwszą z brzegu" i błądząc, mijając ludzi wyglądających jak "wracam z/idę nad - wodę" wyszliśmy dokładnie w miejscu, które było ostatnie na liście spodziewanych;).
Potem pivo, hamburgery, znowu lody i... back. Tym razem się nie machnął;)
Żeby było śmieszniej dostałem 2zł. za przejazd "do". Nie moja wina, że pan kierownik bus'a się machnął (ja też czasami się macham, więc harmonia w rzeczywistości nie została naruszona;).
A w Zwierzyńcu... naturalnie osławione lody:), wyprawa nad wodę, nad którą nigdy nie doszliśmy. Wrota do lasu okazały się bardziej kuszące. A las... las okazał się jakąś niepojętą plątaniną dróg, które zdawały się błądzić "losowo" po warstwach czasoprzestrzennych. Weszliśmy tędy, szliśmy tamtędy, i tamtędy, skręciliśmy tu, ...(cut;)... wróciliśmy i co? I trafiliśmy na skrzyżowanie 6-cio-drożne, którego wcześniej nie było. Wybraliśmy ścieżkę "pierwszą z brzegu" i błądząc, mijając ludzi wyglądających jak "wracam z/idę nad - wodę" wyszliśmy dokładnie w miejscu, które było ostatnie na liście spodziewanych;).
Potem pivo, hamburgery, znowu lody i... back. Tym razem się nie machnął;)




Ostatnie Komentarze
88-88-888