LIP 29
23:30
Jak było? Nie oszukujmy się. Było beznadziejnie - przerażająco beznadziejnie - koszmarnie beznadziejnie - bez dwóch zdań. Jako widz tego teatru rodziny opartego na bezwzględnej, autorytarnej hegemonii wybalsamowanej pieczołowicie, wręcz kłójącymi w oczy, olejkami irracjonalności, nienormalności, bezpodstawności - flaki przewracały mi się za każdym tego razem... wybacz M. - raczej nigdy więcej w Warszawie...
A w głowie tylko: "jja pierdoole"...
P.S.
Z łupów:
- spodnie - obowiązkowo prawie-czarne:);
- plakat Luisa Royo -
o taki;
LIP 20
21:26
bez netu, bez fajek, bez kasy... jadę do Warszawy - do M., może nawet Y.i A. odwiedzę (i to ich MediaCenter pruszkowskie:))... Będę za półtora tygodnia... jak będzie czym...
eml(
odd@oddied.net)/sms/phn(
+48*********;);)-only.
LIP 19
01:54
Po wczorajszej reinstalacji zauważyłem, że brak mi Internet Explodera 6.0 w systemie:). Żeby było śmieszniej, OS twierdził, że go ma i to nowego, bo nie pozwalał odpalac setup'u ze stron M$:), zaś najnowsze łatki (a tych to zatrzęsienie - norma..) wcinał jak leci.
Nie rozpaczałbym z braku IE tak bardzo gdyby nie moja profesja:) - muszę niestety widzieć jak strony wyglądają w gównianych przeglądarkach.
Anyway - starałem się i pieczołowicie pilnowałem, żeby nie wywalić tym razem zbyt wielu komponentów - i co? Niechcący pobiłem rekord:> - ISO zajęło 174MB:) - a IE jest i WinUpdate tyż - reszta okaże się w praniu:) - dobranoc.
LIP 18
01:54
Mimo moich silnych ciągot ku oprogramowaniu (nie pomijając OS'ów) OpenSource'owemu, jestem niestety zmuszony do walki z Windoozą - from time to time:), chociażby ze względów takich jak Painter IX czy Poser, ale mniejsza z tym.
Mniejsza dosłownie, gdyż z natury preferuję kuchnię lekką, przyrządzając Windoozę na talerz, postarałem się odchudzić ją nieco jeszcze przed wysmarzeniem:). Efekt? Ze standardowej instalki (~650MB) zostało zaledwie 193MB (zaznaczę, że doprawiłem ją swoimi sterami do Dell'a - miód w kompie;). Współczynnik nieczystości, miast ponad ~80ciu jednostek (mówię o serwisach:) wynosi zaledwie 40-parę, z czego substancji aktywnych - lekko ponad 10 (Services > started;).
System wstaje jak burza, leci jak burza i pewnie padnie jak burza, ale to juz inna bajka;)
LIP 14
11:06
położyłem się przed godziną i byłem przekonany, że gram w tą dziecinnie małą i dziecinnie pomarańczową piłkę na Peowiaków od samego rana, a mama latala jak latawiec na wietrze niesiona siłą nośną kołdry której się z taką radością trzymała. a ja co chwila zerkałem na nią nerwowo czy aby nie spadnie z hukiem na ziemię i po chwili czuję, że spię z zaciśniętymi pięściami i już trochę spokojniejszy, że to tylko sen... ale tylko troszkę..:)
Wcześniej próbowałem zasnąć o trzeciej w nocy, niestety bez skutku, a raczej nie z tym skutkiem co chciałem - wszedłem trans z prędkością odrzutowca - w parę minut dosłownie, przygnieciony 1000000 ton siebie, 1000000 ton masy i 1000000 ton jak pajęczyna drobnych (w zależności od punktu widzenia, migoczącego na zmianę jak sieciowy switch;). Na jakiejkolwiek części swojego ciała bym nie skupił uwagi - umykała forma, umykało ułożenie ciała, umykało rozróżnienie na rękę, nogę, miednicę, szyję - jednolita pulchnąca energia. I w pewnym momencie nie byłem nawet w stanie stwierdzić czy w ogóle leżę na łóżku w pokoju, na siódmym piętrze w bloku, gdzieś w Zamościu, Polsce, Europie, Eurazji, Ziemi, Ukł...
P.S.
... in progress:)
LIP 13
00:06
Jako, że WindoozaXP nie jest skora do poprawnego odtwarzania filmów na tak "starym" (???) sprzęcie jak laptop Sony Vaio PCG-R505TL, i z racji tego, że zastrzegłem się przed M. to kwestia nie hardware;u a OS'u, postanowiłem jej to udowodnić:).
Zmieściłem się w 1GB na HDD (300MB na swap + 700MB na Mandrake'a 10.1community (tylko takiego mialem pod ręką, a nie chciało mi się bawic w kompilację Gentoo;). Efektem jest w pełni funkcjonalny media-box do odtwarzania mediów (xmms, mplayer) i przeglądania sieci (mozilla, gaim) - isn't it brilliant?;)
LIP 11
01:45
z serii wariacji mrocznofilnych;):
P.S.
"
[01:16] N.: Hmm.. cool.. tylko co to jest?;)"
;P
LIP 10
02:19
..to najgorsze co mogło mi się przytrafić. Zasypiam o zmroku. Oczy kleją się tuż po północy. Przesypiam najlepsze godziny doby. Godziny bogate w ciszę i spokój, te właśnie, które swoim cieniem pobudzają wyobraźnię - ba - same chęci - do czegokolwiek.
Zasypiam i chcąc nie chcąc budzę się w tych pieprzonych kolorach dnia - przesadzonych, przejasnych, nieciekawych, bezpłodnych, marnych barwach godziny okołodziewiątej.
Nic dobrego z tego wyniknąć nie ma prawa...
P.S.
próbował ktoś stilnox na dzień?;)
LIP 07
00:42
M. wyjechała do Warszawy pozostawiając po sobie "stróżki" włosów w całym pokoju;) i cudeńko w postaci SONY Vaio PCG-R505TL. A ja pod pretekstem robienia jej na tym kompie porządków, pobawię się nim jak dzieciak z nowymi grabkami w piaskownicy;) mmmniam:>.
P.S.
Nie zostawiajcie mi kompów pod opieką, albowiem nie wiecie co im czynicie;P
P.S.2
Przeczytałem już user- i tech-manual - śrubokręt is installed and ready to use;P
Ostatnie Komentarze
88-88-888