powered by Jogger.pl

i po Warszawie...

Ogólne Skomentuj
Jak było? Nie oszukujmy się. Było beznadziejnie - przerażająco beznadziejnie - koszmarnie beznadziejnie - bez dwóch zdań. Jako widz tego teatru rodziny opartego na bezwzględnej, autorytarnej hegemonii wybalsamowanej pieczołowicie, wręcz kłójącymi w oczy, olejkami irracjonalności, nienormalności, bezpodstawności - flaki przewracały mi się za każdym tego razem... wybacz M. - raczej nigdy więcej w Warszawie... A w głowie tylko: "jja pierdoole"...

P.S.
Z łupów: - spodnie - obowiązkowo prawie-czarne:);
- plakat Luisa Royo - o taki;

Trackbacki:

brak

Komentarze:

brak

Zostaw komentarz:

Przepisz to: