PAŹ 04
00:14
A było to w sobotę. Wtedy to, ten przepiękny siwy dzionek nie zapowiadał tego co nadejść zamierzało popołudniem późnym. Na chrzciny się w pewnej rodzinie zebrało i ja jako kompan postronny, niezrzeszony, a tylko siłą rzeczy obecny, przejść musiałem przez przedsionki piekielne z miną w kreskę...
Jako, że w chrzcinach, jak w każdej szopce kościelnej, obecna musi być duszyczka czysta, świerzo po pogawędce z czarnym jegomościem, z pieczęcią nieskazitelności wydaną przez niego samego we własnej jego osobie, i tu musiała takowa się znaleźć. A że mamy wiek XXI. i takich z pochodnią szukać, spowiednika szukać należało, choćby 2h przed ceremonią. Tak też się stało. Odwiedziłem Katedrę Zamojską (łapiąc się tym samym na ślub nieznany:)), Stare Kino Stylowy, zachachmęcone przez "mnichów", i parę innych (byłoby tego więcej gdyby chłopaki mieli czynne w soboty;P).
Wylądowałem zaś na Nowym Mieście i to w samym centrum szopy - epicentrum skoliozy - niczym innym li tylko... Zachrystji ;P. Poglądałem fetyszy za wsze czasy, jakieś propagandowe plakaciki (np. z "Przykazania Dobrego Ministranta": "zawsze uśmiechnięty (...) bez sprzeciwu (...)" normalnie zacząłem się bać!;P). Żebt było śmieszniej - z umówionego "chrzściku po cichu" wyrósł chrzest pełną parą, z mszą (prze)świętą i wystawieniem sakramentu na deser - ma dusza krzyczała " kuuurrrrwaaaa - zaaa cooo???!!!. I wiedziałem, że kopne boGa w dupe za ten numer przy najbliższej okazji;PPP
Jako, że w chrzcinach, jak w każdej szopce kościelnej, obecna musi być duszyczka czysta, świerzo po pogawędce z czarnym jegomościem, z pieczęcią nieskazitelności wydaną przez niego samego we własnej jego osobie, i tu musiała takowa się znaleźć. A że mamy wiek XXI. i takich z pochodnią szukać, spowiednika szukać należało, choćby 2h przed ceremonią. Tak też się stało. Odwiedziłem Katedrę Zamojską (łapiąc się tym samym na ślub nieznany:)), Stare Kino Stylowy, zachachmęcone przez "mnichów", i parę innych (byłoby tego więcej gdyby chłopaki mieli czynne w soboty;P).
Wylądowałem zaś na Nowym Mieście i to w samym centrum szopy - epicentrum skoliozy - niczym innym li tylko... Zachrystji ;P. Poglądałem fetyszy za wsze czasy, jakieś propagandowe plakaciki (np. z "Przykazania Dobrego Ministranta": "zawsze uśmiechnięty (...) bez sprzeciwu (...)" normalnie zacząłem się bać!;P). Żebt było śmieszniej - z umówionego "chrzściku po cichu" wyrósł chrzest pełną parą, z mszą (prze)świętą i wystawieniem sakramentu na deser - ma dusza krzyczała " kuuurrrrwaaaa - zaaa cooo???!!!. I wiedziałem, że kopne boGa w dupe za ten numer przy najbliższej okazji;PPP




04 PAŹ 2005 (Wto), 00:19
ugh. niereformowalny burak jestes:P sensu ceremonii i retualu nie pojmuje Twoja niewyspana plycizna i zgnilizna, co ja dusza pewnie smiesz nazywac jeszcze . dam na tace za Cie.
amen.
04 PAŹ 2005 (Wto), 00:34
niereformowalny tak, ale burak? jestem blady jak sciana, a rodzina ostatnio posadzila mnie zgodnie o wampiryzm:>. Reszte juz wiesz :> a na tace... nie wolisz Sony-Erricsona? ;>
04 PAŹ 2005 (Wto), 14:16
eriksona i tak dostane . bom grzeczna i dobra dziewczynka jest i bozia mnie lubi ;p
pff
04 PAŹ 2005 (Wto), 14:33
Ty musisz miec jakies wtyki - ja bylem grzeczny a P910i nie dostalem ;( ;P (albos grzeczniejsza ode mnie :>)