STY 22
12:14
Jedną z diagnoz jakie postawiono Emily Rose (patrz: wcześniejszy wpis było psychotyczne zaburzenie epileptyczne (odpóśćmy sobie dywagacje na temat samej nazwy schorzenia (podobnież filmowego medykamentu - Gambutrolu). Typowe objawy schizofreniczne (halucynacje słuchowe i wzrokowe), czasami bardzo silne urojenia paranoiczne, silne skurcze ciała itp.. Nie ulega wątpliwości, że schorzenie tego typu jest przykre - pełne ubezwłasnowolnienie ciała i umysłu - możnaby rzec.
Ale... co powiecie na atak, w którym nie występuje ani mimowolne skurcze mięśni, ani elementy paranoi. Wręcz przeciwnie - mamy pełną świadomość, władzę nad ciałem, a doznania nie przerażają ofiary a np. fascynują? Epilepsja płatu skroniowego - bo o tym mowa - to być może jeszcze trudniejszy do zdiagnozowania przypadek apilepsji, niż ten przedstawiony w filmie Derricksona. Samokrytycyzm to to, co przede wszystkim odróżnia drugi przypadek od pierwszego.
P.K.Dick (pisarz SF (1928-82)), doznał czegoś podobnego w roku '74. Jednak w przeciwieństwie do Emily, zdarzenia te zdają się być bardziej błogosławieństwem (objawienie?) niż przekleństwem (opętanie). Cokolwiek zaznajomieni z twórczością Dicka wiedzą o czym mówię:). Całą resztę odsyłam do obszernej spóścizny tego autora, tudzież do biografi, która nie odbiega fascynującą fabułą od jego dzieł:).
Ale... co powiecie na atak, w którym nie występuje ani mimowolne skurcze mięśni, ani elementy paranoi. Wręcz przeciwnie - mamy pełną świadomość, władzę nad ciałem, a doznania nie przerażają ofiary a np. fascynują? Epilepsja płatu skroniowego - bo o tym mowa - to być może jeszcze trudniejszy do zdiagnozowania przypadek apilepsji, niż ten przedstawiony w filmie Derricksona. Samokrytycyzm to to, co przede wszystkim odróżnia drugi przypadek od pierwszego.
P.K.Dick (pisarz SF (1928-82)), doznał czegoś podobnego w roku '74. Jednak w przeciwieństwie do Emily, zdarzenia te zdają się być bardziej błogosławieństwem (objawienie?) niż przekleństwem (opętanie). Cokolwiek zaznajomieni z twórczością Dicka wiedzą o czym mówię:). Całą resztę odsyłam do obszernej spóścizny tego autora, tudzież do biografi, która nie odbiega fascynującą fabułą od jego dzieł:).




22 STY 2006 (Nie), 14:08
Uściślijmy.. nie Emily Rose, a Annalise Michael.
I polecam książke ;)
22 STY 2006 (Nie), 14:08
thx za info:)
22 STY 2006 (Nie), 14:10
*Anneliese Michel - tak to jest jak się na pamięci polega ;)
Wybacz, że zaśmiecam :D
22 STY 2006 (Nie), 14:12
nie ma sprawy - google nie chcial poprawic wiec ulatwiles mi zadanie ;)
24 STY 2006 (Wto), 00:47
ja tez bylem opętany ale już mi przeszło, zapiłem tego robala... i nadal pije zeby inne skurczybyki mnie nie opętały