powered by Jogger.pl

(Win)Skaner pod Linuxem

Ogólne Dodaj komentarz
Jak wszystkim wiadomo, producenci hardware'u, w swojej (nie wiem) bezmyślności (?) nie palą się zbytnio do supportu swoich cacek pod jakiekolwiek inne środowiska niż M$ Windows.
Każdy kto próbował odpalić swój ukochany skaner pod linuxem, wie o czym mówię. I choć stery Sane wspierają masę sprzętu skanującego, ogromna część pozostałej masy pozostaje not-supported (z kiepskimi prognozami na przyszłość:/). Opadły mi przeto ręce przy moim Umax Astra 4600. Zabawne jest też to, że na stronie producenta przy wyborze driver'a pod linuxa, zostajemy odesłani właśnie do projektu Sane. A co tam czytamy?
It does not support any USB or parallel-port scanners.
A przy Astr'ze 4600 konkretnie?
Unsupported: Probably not supported, no details known.
Śmiać się czy płakac...?

P.S.
Abstrahuję od tego, że da się zmusić VMware pod linuxem z Win-guest'em do bezpośredniego wykrywania urządzeń USB w wirtualnej maszynie - jest to jednak rozwiązanie ze wszech miar niesatysfakcjonujące (choć jedyne na obecną chwilę:/).

ODDie w PITowni (podejście pierwsze)

Ogólne 2 komentarze

/me: podchodzi ze starannie i pieczołowicie wypełnionym PITem-36 i nutką potu zniecierpliwienia po ~20min. okupywania miejsca w kolejce (w głowie kłębiły się myśli przerażenia: "biurokracja - pieprzona biurokracja - czemu ja nie mogę tego złożyć przez internet jak Techne przykazała?").
ODDie: Witam *podaje druk*
Urzędnik: a.. czemu Pan składa PIT-36? *z większym zdziwieniem od mojego*
ODDie: a.. a czemu nie?
Urzędnik: Ma Pan jeszcze jakieś inne dochody?
ODDie:: *z nutką podejżliwości o podejżliwość urzędnika* - n.. nie...
Urzędnik:: (...) to trzeba przepisać na PIT-37.

Właśnie - czemu nie? Skąd ja mam to wiedzieć? Ja - mały lolek - pyłek z Polandii... Przecie napisane na 36ce jak byk - "Zeznanie o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) w roku podatkowym" - po to właśnie tam przyszedłem... I skoro to samo napisane na 37ce to po kiego czorta sa dwa PITy? Dwa druki? Dwie gałęzie więcej do ścięcia i przerobienia na papier, który przecie łatwiej/wygodniej/szybciej przerobić na zera i jedynki i mailnąć formularzem do urzędu.
"Pieprzona biurokracja" pomyślał ODDie i wyszedł. A drzewa leciały jedno za drugim - bo papieru im trzeba...

W pewnym Domu Towarowym...

Ogólne 3 komentarze
Najemcy jednego z domów towarowych w Zamościu dostali wczoraj od właściciela pismo następującej treści:

W związki z rozpoczęciem od dnia 09.04.2006 r. handlu w niedzielę, przypominam Państwu o konieczności:
  • udzielania rabatów w soboty i niedziele w granicach 5-15% (może być więcej);
  • konieczności otworzenie wszystkich sklepów w niedziele handlowel
  • zapewnienia właściwej obsługi na stoiskach;
Jednocześnie informuję, że inne formy zachęcania klientów do zakupów mogą być stosowane ale jako dodatkowe, nie mogą natomiast zastąpić rabatów.
Informuję również, że nie zastosowanie się do w/w zaleceń będzie podstawą do rozwiązania umów najmu.
Informacje o wysokości rabatów mają być umieszczone w sposób widoczny przy wejściu na stoisko.


Z innych ciekawych pomysłów właściciela owego domu towarowego (już wdrożonych):
  • budowa/remont stoisk podług jego wytycznych i materiałów przez niego wyznaczonych (oczywiście na własny koszt);
  • reklama o omówionych rabatach pojawiła się w lokalnej telewizji (oczywiście na koszt najemców i bez ich zgody);
  • dla zainteresowanych: cena 1m^2 - 100zl/mies.
Dodam jeszcze, że istnieje tam niepisana, ale sprawdzona zasada "nie znasz dnia ani godziny" - dotyczy to zarówno podwyżek cen metrażu jak i wypowiedzeń i wszelakich innych niespodzianek.

Niech ktoś mi powie - czy to jest zgodne z prawem? A jeśli tak, to do jasnej cholery - co to za prawo, które pozwala właścicielowi lokalu dyrygować własnością najemców (i samymi najemcami) jak swoją własną?

What tнe ♯$*! Do ωΣ (k)πow!?

Ogólne 2 komentarze
Są dwa filmy, które trzymam na dysku i na których wersje DVD poluję na allegro od dłuższego czasu: Fight Club na podstawie książki Palahniuka i Waking Life. Są to pozycje, do których z chęcią wracam i za każdym razem fascynują mnie na nowo - odkrywam je na nowo. Kto oglądał, ten wie o co chodzi:).
Dziś do grona wybrańców dołączył What the Bleep Do We Know!?. Kawał dobrej, pikantnej cięęężkostrawnej pizzy dla mózgu - to lubię:>.
Niestety, podobnież jak z "Waking Life", "What the Bleep..." jest prawie nieosiągalny w Polsce :/. A szkoda, bo warto - polecam każdemu lubiącemu myśleć;).

Gotowanie z Wacomem;)

Ogólne 3 komentarze
Devilish Dziś na specjalne życzenie Pani z literką M. ;P
Sposób przyrządzenia: nanieść znikomą ilość ołówka na kartkę, przypiec na wolnym skanerze, następnie mieszać przez ~8-10godz. tabletem w Gimpie aż nabierze koloru;).

M.: smacznego - jeszcze ciepłe;>