/me: podchodzi ze starannie i pieczołowicie wypełnionym PITem-36 i nutką potu zniecierpliwienia
po ~20min. okupywania miejsca w kolejce (w głowie kłębiły się myśli przerażenia: "biurokracja -
pieprzona biurokracja - czemu ja nie mogę tego złożyć przez internet jak Techne
przykazała?").
ODDie: Witam *podaje druk*
Urzędnik: a.. czemu Pan składa PIT-36? *z większym zdziwieniem od mojego*
ODDie: a.. a czemu nie?
Urzędnik: Ma Pan jeszcze jakieś inne dochody?
ODDie:: *z nutką podejżliwości o podejżliwość urzędnika* - n.. nie...
Urzędnik:: (...) to trzeba przepisać na PIT-37.
Właśnie - czemu nie? Skąd ja mam to wiedzieć? Ja - mały lolek - pyłek z Polandii... Przecie
napisane na 36ce jak byk - "Zeznanie o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) w roku
podatkowym" - po to właśnie tam przyszedłem... I skoro to samo napisane na 37ce to po kiego czorta
sa dwa PITy? Dwa druki? Dwie gałęzie więcej do ścięcia i przerobienia na papier, który przecie
łatwiej/wygodniej/szybciej przerobić na zera i jedynki i mailnąć formularzem do urzędu.
"Pieprzona biurokracja" pomyślał ODDie i wyszedł. A drzewa leciały jedno za drugim - bo papieru im
trzeba...
KWI 25
23:56
Trackbacki:
brak




26 KWI 2006 (Śro), 00:01
A jeszcze ile idzie na te PITolone instrukcje bez których większość ludzi nie wie o co chodzi (zresztą z instrukcją też nie wiedzą).
26 KWI 2006 (Śro), 00:07
"PITy 2005 NG" maja obszerny manual ;)