Jako że moja mobilność "komputerowa" została pogrzebana z chwilą sprzedania DELL'a i zakupem blaszaka, mój weekendowy wyjazd do Krakowa był jałowy w tej mierze. I choć było ciężko, to przywykłem już do przeglądania newsów i poczty z wyświetlacza komórki ;P.
Tymczasem zarażony przez kogoś, wpadłem w wir poznawania tajników amatorszczyzny-fotografowej ;-). Uzbrojony w wysłużonego Olympusa C-765 UZ zabijałem czas pstrykając mniej/bardziej tradycyjne krakowskie obrazy rynku, obywając się powoli z trybem "manual" ;)
Dwa tygodnie na naukę podstaw to mało, jeszcze mniej na cieszenie się z własnych fotek, ale zdecydowanie wystarczająco, by uzależnić się od obiektywu ;-). To wciąga jak bagno!
|
| Kraków |





02 MAJ 2007 (Śro), 20:14
i mi nic nie powiedziales ze w krakowie byles, zly odi zly chlopczyk :P a mam takie fajne lekarki w akademiku :P
02 MAJ 2007 (Śro), 20:22
masz, i nic nie powiedziałes? Zły Morr - zły ;P