Tytuł: Udław się
Autor: Chuck Palahniuk
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Wydawnictwo: Niebieska Studnia , Warszawa 2007
ISBN: 978-83-921512-6-5
Tytuł oryginału: Choke
Format: 125 x 195 mm, stron: 352
oprawa miękka
Data wydania: 05/2007
Bohaterem tej bardzo szokującej, lecz śmiesznej opowieści jest seksoholik - rankami odgrywający rolę XVII-wiecznego służącego, popołudniami towarzyszący umierającej matce, wieczorami "zawodowo" dławiący się w restauracjach, a w międzyczasie kompulsywnie uprawiający seks z innymi seksoholiczkami "na odwyku".
Na okładce można także przeczytać, że to pierwsza książka Palahniuka, która znalazła się na liście bestsellerów "New York Timesa". Ja dodam, że to pierwsza książka Palahniuka (po "Fight Clubie" i "Rozbitku"), którą miałem ochotę zwrócić do biblioteki przed zakończeniem.
Po jednej trzeciej lektury zastanawiałem się ile poznałem eufemizmów, które nie są eufemizmami - określeń na bzykanie, pieprzenie, dymanie, pykanie, ryćkanie itd. Dałem książce szansę w nadziei, że do połowy zawiąże się jakaś akcja - coś innego poza dupczeniem i monotonnym życiem seksoholika, zacznie się dziać. I nic nie zalewam - poza barwnymi opisami myśli głównego bohatera, który, by nie dojść za szybko, podczas stosunku myśli o trupach i wszystkich innych rzeczach dalekich od podniecenia - nie dowiedziałem się niczego. Od połowy książkę męczyłem już tylko dla humoru (tutaj zwracam honor - uśmiałem się nieźle), zastanawiając się ciągle "czego Jezus by NIE zrobił" i by upewnić się, że nic się nie wydarzy, nic się stanie, nic się nie rozwiąże ani nie wyjaśni. Upewniłem się. Jeśli morał był, to tak naciągany i rozmyty, że w ogóle nie ujmujący czy przekonujący.
Książka o świrach - ale IMO lekko przesadzona. Język Palahniuka, jak zwykle świetny, pełen specyficznego humoru, ale mam wrażenie, że trzeci raz czytam to samo (po "Fight Clubie" i "Rozbitku") - tyle, że w dużo gorszym wydaniu.
"Zawód" to nie najlepsze słowo, ale pierwsze, jakie przychodzi mi do głowy.




Ostatnie Komentarze
88-88-888