- Canon EOS 400D Digital;
- Nikon D60;
- Pentax K200D;
- inne?
... w Pruszkowie/Warszawie, ale zawsze. Niby nie rekreacyjne miejscowości, ale nie o to mi chodziło - potrzebowałem zmiany otoczenia, odetchnięcia czymś innym - odpoczynku od codzienności, pracy, domu, całej reszty. I udało się.
Tygodniowy bilet SKM'u w kieszeni, codzienne snucie się po Warszawie z M., kawa i cheeseburgery w McDonalds'ach i KFC'kach, Metro, 2x mniej spalonych fajek, wieczorne seanse czeskiego kina z M. & A i przepyszna tortilla... :>, parę fotek na pamiątkę ;)... Było miło.
I że niby teraz z powrotem do roboty - cholera.. ;P
Zakupy przez internet - zmora kupujących, sprzedających, i dowożących w PL
foto, Ogólne, perypetie 3 komentarzeHistoria zaczęła się ok. 20. sierpnia. Po długich tygodniach, wnikliwych analizach, upatrzyłem sobie aparat. Chwilowy zasób mamony wziął górę i wybrałem najtańszy sklep (poza Pixmania;)). Miałem nadzieję, że pójdzie gładko... nadzieję.
Long story short, bo nie chce mi się o tym gadać:
- Sklep Fotobasia.pl powinien nazywać się FotoJebasia.pl - wiedzą to pewnie wszyscy, ja musiałem przekonać się sam.. ;
- Sklep FotoExpert.pl wywiązuje się wzorowo i błyskawicznie, przynajmniej do czasu nadania przesyłki;
- (s)kur(w)ier GLS-Poland po tygodniu olewki przybywa w niespełna godzinę od telefonu nadawcy potrząsającego "górą" GLS'u. Co prawda z miną zbitego psa, któremu kazali obciągać koledze i to po godzinach (sorry za metaforę), ale zawsze;
- Kurier MasterLink dostarcza telefony z Ery błyskawicznie :> ;
- A najpewniejszy jest odbiór osobisty ;) ;
Final Note
Gównianym ogniwem kurierki w PL są kurierzy końcowi - o ile się nie mylę, chyba można odbierać paczki w filiach firm kurierskich (co jest do sprawdzenia i zapamiętania).P.S.
Proszę - nie mówcie mi, że to ich praca, że zapierd**ają tyle a tyle - nikt im nie kazał składać aplikacji do GLS'a czy innych, a skoro nie daje rady to widocznie się nie nadaje, albo GLS to "Gównianic Loleks Shit" - it's that simple.
I teraz idę zapalić, bo mi powieka skacze.. ;)
Jako że moja mobilność "komputerowa" została pogrzebana z chwilą sprzedania DELL'a i zakupem blaszaka, mój weekendowy wyjazd do Krakowa był jałowy w tej mierze. I choć było ciężko, to przywykłem już do przeglądania newsów i poczty z wyświetlacza komórki ;P.
Tymczasem zarażony przez kogoś, wpadłem w wir poznawania tajników amatorszczyzny-fotografowej ;-). Uzbrojony w wysłużonego Olympusa C-765 UZ zabijałem czas pstrykając mniej/bardziej tradycyjne krakowskie obrazy rynku, obywając się powoli z trybem "manual" ;)
Dwa tygodnie na naukę podstaw to mało, jeszcze mniej na cieszenie się z własnych fotek, ale zdecydowanie wystarczająco, by uzależnić się od obiektywu ;-). To wciąga jak bagno!
|
| Kraków |







Ostatnie Komentarze
88-88-888