KWI 23
00:16
Jak wiadomo wszystkim, którzy samodzielnie składali swoje komputery, po założeniu procesora na socket, należy założyć nań chłodzenie, mówiąc ściślej - przylepić i przykręcić.
Pasta termoprzewodząca ma to do siebie, że z czasem przylega do procesora i łączy go z radiatorem w nierozerwalnym gorącym związku miłości na dobre i na złe. Przeważnie też, producenci procesorów nie kwapią się z umieszczaniem instrukcji rozwodowych owej pary. Na sieci można spotkać różne rady przeprowadzenia owej apostazji - np. odpalenie benchmarka, tudzież innej męczącej dla procesora aplikacji i przy temperaturze CPU w okolicach ~60'C (pasta zaczyna robić się elastyczna), odłączyć zasilanie i ukręcić radiator.
Nikt jednak nie wspomina, że najpierw szuka się rozwiązania, a dopiero później zabiera się za zadanie ;-). Efektem tej niewiedzy może być np. wyrwanie radiatora... z procesorem ze szponów socketu :). Co wtedy? Po odmówieniu zdrowaśki w intencji procesora.... idziemy do kuchni ;-)

Po kilku minutach procek odchodzi gladko jak asfalt z polskich dróg i można zabrać się za montaż wymażonego Alpine'a64 Arctic Cooling ;)
MAR 12
00:23
Swojego czasu zagłębiałem się w mroczne zakamarki mojego Dell'a. Odkryłem wtedy rzeczy, których nie widywali przeciętni serwisanci/konserwanci sprzętu komputerowego.
Niedawno miałem okazję grzebać w Sony VAIO mojej M.. Muszę przyznać, że rozwiązania śrubkowe Vaio zdecydowanie górują nad tymi Dell'owskimi (przynajmniej w serii Latitude). Parę śrubek, kilka zatrzasków i już jesteśmy w środku:
Chwilę później możemy dzierżyć w dłoni zdławione chłodzenie z wiatrakiem o wydźwięku kosiarki do trawy:
Różnorakie serwisy pogwarancyjne w PL utrzymują, iż wymiana tego czegoś graniczy z cudem, potwierdziła to M. szukając tego modułu gdzie się da. Ja zaś znalazłem nawet serwis, który zarzekł się bezproblemowej wymiany wiatraka, za jedyne ~250zł. Co ciekawe, ten sam serwis, stwierdził parę dni później, iż takiego wiatraka nie posiada ;P.
Przeto wziąłem sprawy w swoje ręce i z pomocą "Babci Siły" rozbebeszyłem wiatrak na części pierwsze, przeczyściłem i nawazeliniłem. Wymieniłem plaster termoprzewodzący na chipset, skręciłem i usłyszałem powiew delikatniejszy od moich zadymionych płuc ;-).
A sprawa Della?
A tu, z racji tego, że nikt go nie chciał kupić, postanowiłem rozbebeszyć go ponownie. Przeczyściłem i (tym razem) nalepiłem nowy "termoprzewód" na procka, w nadziei polepszenia wyników chłodzenia. Tu - niemiłe zaskoczenie - czujnik temp. oszalał: od ~50' do ~80'C w kilka sekund obciążenia procka? nie zapowiadało się ciekawie. Gdyby nie G., żyłbym w bolesnym przekonaniu rozwalenia sobie jedynego narzędzia pracy.
Pamiętajcie - pasta termoprzewodząca jest lepsza od najlepszego plastra ;-).
LUT 27
19:15
Dell Latitude C640
P4M 2GHz, 1024MB RAMu, 40GB HDD
grafika: Radek7500/32MB, matryca: 14,1'' 1400x1050
LAN/WLAN/BT/IR/modem
Więcej na
allegro.
MAJ 31
12:24
To co widzicie powyżej to nie silnik malucha. Nie jest to też statek Obcych zaraz po katastrofie na równinie mojego blatu. To rozbebeszony
Dell Latitude C640. Konkretnie jego radiator i wiatrak. A to co je osnówa to... spójżmy z bliska:

taaak... to jest.... syf;). I to nie bylejaki, bo rocznik (co najmniej) 2001.
Cóż taki syf zdolny zrobić i gdzie zalega? Ano zalega w najmroczniejszych zakamarkach naszych kochanych maleństw, w szczególności lubuje szczeliny między żebrami radiatorów i wiatraków... Zajęło mi dobrą godzinę (nie licząc wykręcania grubo ponad 20 śrubek) wyczyszczenie wentylatora i blachy chłodzącej. Czy warto było? Warto. Why?
- wiatrak pracuje teraz jak wiatrak, a nie jak świstak;
- czujnik temperatury reaguje znacznie szybciej na zmiany;
- wiatrak działa sensowniej przy bezczynności procka (z przełożeniem na rozsądną temperaturę w tym stanie);
- temperatura procka spadla średnio od 10 do 20'C (zamiast ~93'C przy 2GHz (100%usage) ledwo wyciągam ~75'C :));
Polecam tą operację - szczególnie podczas dłuuugich bezsennych poranków po nieprzespanej nocy ;P
Ostatnie Komentarze
88-88-888