Zastanawiam się czemu w Hardy'm fstab wciąż rozgląda się za partycjami po ich UUID, miast dużo czytelniejszych LABELs. Jeśli się nie mylę, Fedora od jakiegoś już czasu definiuje partycje podług tego ostatniego. GParted w repo Ubuntu jest (obecnie) w wersji 0.3.5, a dop. od wersji 0.3.7 obsługuje LABELe. Nie znaczy to jednak, że nie da się zmusić Hardy'ego do "patrzenia" na LABELe.
Tak można sparafrazować rewelacje (znalezione na EeeUser.com) o pewnym dokumencie rozesłanym przez lolków z Redmond do producentów sprzętu komputerowego (docelowo - producentach urządzeń UMPC). Lolki najwyraźniej widzą, że przyszłość nie jest dla nich życzliwa, a dni ich, choć jeszcze nie policzone, to już liczone.
Szukając czegokolwiek do rozkręcenia graficznej weny postanowiłem zrobić temat do screenletu Radia autorstwa niejakiego Whise'a (dostępny na gnome-look.org.
Od jakiegoś tygodnia.
Upgrade Ubuntu z Gutsy'ego na Heardy Heron (pl: Śmiała Czapla - tiaa... ;)) (8.04LTS) przebiegł niemal pomyślnie. Trwało to jakieś 3 godziny, zassało chyba ze 2GB pakietów. Niestety po reboot'cie grafika dziwnie muliła. Nie wiem - pewnie coś ze sterami do nvidii. Miałem to gdzieś - i tak planowałem świeżą instalkę na drugim dysku. Instalka (razem z układaniem partycji) trwała 25min.
Czy było warto?
HELL YEAH! Podczas gdy wysłużony Gutsy bootował niemal półtorej minuty, Hardy (wg. bootchart'a robi to w 27 sek! Compiz wyraźnie przyśpieszył (odpalanie Gnome'a / przełączanie Compiz<=>Metacity wyraźnie szybsze), odpalanie aplikacji również (choć może to być spowodowane dyskiem SATA (Gutsy był na ATA) - ale nie dam sobie uciąć. No i w końcu mam w repo VirtualBox'a nowego :->.
Problemy?
PulseAudio. Nie do końca to trawię - w sensie konfiguracji - teorię ładnie wyłożył nam swego czasu p. Adam. Do tego nie wszystko ładnie chce chodzić z PulseA. Przy dwóch kartach dźwiękowych do dzisiaj mam problemy (jak zmusić flash do korzystania z tej drugiej..?).
Problem nie zauważalny dla większości: Wine w repo Hardy'ego to wersja 0.9.59. Z tą wersją Winiacza, w ArtRage'u nie działa poprawnie tablet (poziom nacisku, kąt nachylenia etc.). Chłopaki na forach mówiły, że własnoręczna kompilka wine załatwia sprawę. Ale nie po to instalowałem Ubuntu, żeby bawić się w kompilowanie - right? Z pomocą przyszły repozytoria Ubuntowe prosto ze stron WineHQ - jest tam obecnie wersja 0.9.61, z którą problem tabletu nie istnieje.
Można się czepiać, że dali Firefoxa3 beta, ale jaki problem zejść do 2ki, albo, co lepsze w moim przypadku - zainstalować 2kę obok - choćby w postaci Swiftweasel'a.
Long story short...
Udogodnień i ulepszeń jest masa - od tych małych pierdół (nowy aplet Bluetooth ma pod prawoklikeim "send file" ;)), po te duże pierdoły (OOo 2.4?;)). I na prawdę duży kop wydajnościowy. Polecam przesiadkę na Hardy'ego - nie żeby od już teraz zaraz - w końcu to Long Term Support - ale warto ;-).
P.S.
Tak prawie z innej beczki: czy instalacja Ubuntu na laptopie z preinstalowanym systemem Viadomo_jakim niweluje gwarancję?
Sitting in an airport, getting really sick of Windows Vista on a laptop. It doesn't work -- I'm tired of waiting seconds for things to appear on the screen, of taking half a minute or more for something that ought to happen instantly to occur.
No no - coś musi być na rzeczy, skoro nawet Neil Gaiman psioczy na Vistę. Ba! Nawet zastanawia się nad zapodaniem Ubunciaka :-). Do it Neil! :-)
A ja z utęsknieniem czekam na Heardy'ego 8.04. W międzyczasie zainstalowałem Arch'a z KDE4 (via KDEmod) i upewniłem się, że jednak Gnome ;-). Arch ma duży plus - kosmicznie szybki start - ale to za mało, żeby przekonać mnie do niego. Żeby mi chociaż włączył Antialiasing, tak jak go o to usilnie prosiłem - ale nie - po co? I żeby chociaż repozytoria Commiunity raczył "zobaczyć" (nie - nie były zakomentowane w konfie) - ale po co? Przecież to szczegół... A ja za stary na takie szczegóły ;-).
Jakiś czas temu kupiłem sobie skaner Plustek OpticSlim 2400. Ot taki do skanowania bazgrołów, na prawdę slim, z zasilaniem prosto z USB.
Instalując go pod linuksem (Ubuntu 32bit) pomyślałem o skrobnięciu jakiegoś howto, ale kiedy teraz instalowałem go na 64bitowym OS'ie doszedłem do wniosku, ze to howto bardziej podchodziłoby pod notatkę służbową ;-)
Zatem gwoli zapamiętania:
- wrzucić plik firmware'u z płyty CD dołączonej do skanera (przeważnie coś z końcówką .fw, np cis3R5B1.fw) do /usr/share/sane/gt68xx/ i dać mu chmod +x;
- dodać linijkę: firmware "/usr/share/sane/gt68xx/cis3R5B1.fw" w /etc/sane.d/gt68xx.conf ;
Znalazłem przed chwilą zajefajny programik. Niestety tylko pod Windooze :/
Enso
- Wciskasz CapsLock, piszesz open firefox, puszczasz CapsLock i masz Firefoxa przed oczami;
- (...) piszesz min(tutaj masz już podpowiedź do "minimize") (...) i masz Firefoxa zminimalizowanego;
- Najlepsze jednak jest to: zaznaczasz gdziekolwiek (notatnik? gmail? arkusz kalk.?) string "2+2" > CapsLock: calc(podp.: calculate) i masz string zamieniony na wynik;
W dziale beta znajduje się kilka innych ciekawych pozycji (Enso -TranslateAnywhere, -SearchAnywhere, i inne -Anywhere;))
Genialne! Ciekawe czy coś podobnego jest pod Linuksa - wie ktoś?
Nie nie - to nie Gotham City ;-). Mój blaszak (na Asusie P5N-E SLI) przeszedł mały upgrade. Ledwo się to wszystko pomieściło w środku, ale... po kolei:
- Tacens Aura PRO (80mm);
- Tacens Gelus PRO (120mm) na CPU;
- Thermaltake HR-05 na mostku pn.;
- Geil DDR2 667Mhz Ultra CL3 (3GB);
- Złoty Zalman na mostku pd.;
Wszystko na paście Arctic Cooling MX-2 i w pudle ModeCom'a Step 107. Tacens 80mm sterowany z OS'u, 120mm sterowany potencjometrem na śledziu :>. Jest chłodno i cicho. Tacens 80mm sterowany z OSu, 120mm pokrętłem na śledziu - bajer ale niech będzie;))
Operacja przeprowadzona bez powikłań. Jedynie konfiguracja RAMu 4x1GB sprawiała kłopoty (ponoć dość czesty problem) i tak zostałem z 3ma GB na pokładzie i 1GB na półce (może za którymś BIOSem Asusa zaskoczy...).
Do tego doszedł lekki overclocking CPU (Intel C2D E4300) z 1.8Ghz na 2.4Ghz (bezboleśnie, samym FSB, bez podnoszenia napięcia) i przesiadka na 64bitowy OS (Ubuntu of cozz:)).
Gwarancja na płytę poszła się je**ć z odklejeniem blachy Asusa ale co tam ;-)
Przydałby się jeszcze bezwiatrakowy zasilacz i można spać z nim zamiast podusi ;-) eh..
Zastanawiałem się ostatnio jak sprawić by w angielskim środowisku odpalić aplikację z polskimi menusami (choćby dla screenshotów do tutoriali). W otchłaniach pojemnych zasobów nabytej wiedzy z czasów używania Gentoo wyciągnąłem coś takiego:
LC_ALL="pl_PL-UTF-8"
Proste - wpisujemy takie coś przed nazwą odpalanej aplikacji w terminalu i viola - mamy "Plik | Edycja | Widok" itd. w odpalonej aplikacji, pomimo, dajmy na to, angielskiego Gnome'a dookoła. Proste - choć niepraktyczne - za każdym razem wpisywać taaaki długi ciąg - jeszcze w konsoli - bleee (tutaj żartuję ;-)).
Jak umilić sobie życie?
Na początku zakładam, iż mamy zainstalowane porządane dodatkowe paczki językowe (np. dla jezyka polskiego w angielskim środowisku).
Dodanie aliasu do .bashrc w katalogu domowym
Dopiszmy coś takiego w ~/.bashrc (albo sytem-wide - pewnie gdzieś w /etc ;-)):
alias polski='LC_ALL="pl_PL.UTF-8"'
Teraz możemy odpalić polską wersję wpisując w konsoli:
$ polski gedit
Dodanie aliasu do "Uruchom"
Jeszcze w czasach Windowsa nauczyłem się korzystać z "WIN+R" - przyśpieszało to znacznie odpalanie aplikacji. Domyślne okno dialogowe "WIN+R" (czyli ALT+F2) w Gnome pozostawia wiele do życzenia w kwestii Usablility IMO. Dlatego preferuję (i polecam) gmrun - malutką aplikację z ogromnymi możliwościami - czyli tak jak lubimy najbardziej :).
Instalujemy gmrun z repo Ubuntu. Następnie w pliku konfiguracyjnym programu (w /etc/gmrunrc) dopisujemy linijkę jak poniżej:
URL_polski = LC_ALL="pl_PL.UTF-8" %s
Od teraz w wierszu poleceń gmrun możemy napisać polski:gedit i co się odpali? TAK! Polski Gedit :-). I to było do zapamiętania.

No i jest! Finalna wersja Gimpa, sygnowana numerkiem 2.4. Dla nie zaznajomionych, jest to ten program, którego przyswojenie gwarantuje zaoszczędzenie wielu zielonych wydanych na Adobe'owego kombajna zwanego Photoshop;-). Wraz z wydaniem nowej "milowej" wersji, pojawiła się nowa odsłona strony programu.
Co zobaczymy w nowym Gimpie? Mi, jako szaleńcowi, jadącemu na nistabilnej gałęzi Portage'a - trudno stwierdzić ;-). Od wersji RC1 2.4 wszystkie nowe ficzery wersji finalnej stały przed użyszkodnikiem otworem. Przedstawię przeto rzeczy najważniejsze, względem stabilnego staruszka 2.2:
- skalowalne pędzle (tego mi bardzo brakowało);
- obsługa pędzli ABR (Photoshop);
- udoskonalone narzędzie inteligentnego wycinania oparte na algorytmie SIOX;
- zmiany w menu'sach względem poprzedniej edycji (głównie menu Color z zebranymi w jednym miejscu opcjami dot. kolorów);
- skoro mowa o kolorach - zaimplementowano obsługę profili kolorów (w końcu jest CMYK!);
- much more...
Czego więcej chcieć? Tylko brać i się cieszyć ;-).
Teraz pozostaje mi tylko czekać na nową odsłonę Inkscape'a z szumnie zapowiadanymi ficzerami i przepisanego bugg'liwego nieco obecnie (a może to ten KEYWORD="~x86" w make.conf?;P) Scribusa i mamy Perfect-Linux-Graphic-Publishing-Toolbox ;-).




Ostatnie Komentarze
88-88-888