WRZ 23
12:07
W sklepie
Upatrzyłem sobie słuchawki do plejera. Nic szczególnego, może poza dostępnością w sklepach. A na sklep się uparłem - w końcu to większe pewność niż jakieśtam łallegro. Anyway - znalazłem produkt w jednym sklepie, tymczasowo brak na stanie. Zapisałem się na informację o ponownej dostępności towaru. Dostaję za kilka dni informację, że towar jest. Od razu zamawiam, potwierdzam, płacę...
Wczoraj dostaję informację, że niestety produkt jest już (znowu) niedostępny i nie wiadomo kiedy będzie następna dostawa. GREJT!..
Dlaczego zatem allegro?
Poza oczywistą różnicą w cenie (przeważnie) i kosztach transportu, allegro ma ogromną przewagę nad sklepami internetowymi. Liczba egzemplarzy produktu jest z góry ustalona i maleje na bieżąco wraz z klikaniem w "Kup Teraz". Nie licząc aukcji bardziej abstrakcyjnie masowych ("Dostępna liczba sztuk: 998/999"?;)), praktycznie nie ma możliwości, by kupujący został odprawiony z kwitkiem "towaru już nie mamy" PO kliknięciu w "Kup Teraz".
A i podejście do klienta przeważnie bardziej indywidualne. Jasne - bywają przekręty na allegro, ale przy odrobinie rozwagi i rozsądku, można je zminimalizować niemal do zera.
CZE 29
21:46
I stało się - szybciej niż myślałem ;-), wiadomo - apetyt rośnie w trakcie jedzenia. Po krótkiej dość służbie, mój
Fuji Finepix S6500fd poszedł w odstawkę (czyt.:
na allegro). Z kilkoma akcesoriami, które nie przydadzą mi się do... właśnie - do czego?
Przewidziany budżet: ~1,8k (body+szkło - tak na początek). Póki co na prowadzeniu Pentax, za (ponoć) świetny kit 18-55mm i niededykowane zasilanie). Jakieś sugestie? Może ktoś bawił się wszystkimi trzema? Jakieś alternatywy dla nich?
MAJ 21
19:38
Pewien znajomy z USA, odwiedzający Polskę przy okazji corocznego tripu po Europie zwrócił mi uwagę na pewną ciekawą (choć może równie "wstydliwą") sprawę. Zastanowiłem się nad tym, przysiadłem, sięgnąłem pamięcią i rzeczywiście. Co najmniej frapujące... W czym rzecz?
Czytaj dalej...
KWI 03
02:26
Mam zwyczaj przeliczania kasy zanim pójdę do wpłatomatu - żeby nie świecić mamoną w miejscu publicznym przy maszynce do wciągania mamony - przezorność / paranoja - whatever.
Podchodzę dzisiaj do tej maszynki, karta > tak > tak > wiem... rzucam na pożarcie z góry ustaloną kwotę... trawi... trawi... trawi..., po czym informuje mnie, że nakarmiłem go szczodro. Skoro tak twierdzi... chyba ma rację, bo wrzuciłem tyle-a-tyle a na koncie wylądowało tyle-a-tyle+20zł - stanęło mu w gardle czy co? ;)
KWI 01
19:07
Przemeblowanie
Pokój dzielę z bratem. Jest ciasno. Mimo ogromnego blatu na całą szerokość ściany - też jest ciasno. Dwa komputery nań, do tego monitory i inne peryferia. Pod blatem miałem szafkę, która skutecznie niwelowała możliwość swobodnego poruszania się w obrębie biurka. Trzeba było coś z tym zrobić.
Przeto najpierw kupiłem 2 aluminiowe nogi, co by wywalić nieszczęsną szafkę i podeprzeć "seamless" blat. Lampka - bo "studenckiej" przylepionej do półki miałem serdecznie dość;-). Do tego nowa wykładzina. Komputer poszedł pod stół a monitor... zawisł na...
Czytaj dalej...
LUT 29
19:56
Pierwszy zakup przy pomocy eKarty i PayPal - grejt sykseeez ;-).
Łatwo przyszło - łatwo poszło. Cena: $25, VAT 22%, razem $30.50, przeliczyłem na polskie z marginesem błędu, napompowałem eKartę na 80PLNów (chociaż czytałem gdzieś kiedyś, że ktoś musiał pompować ~2x więcej niż wychodziło za produkt (?)) i wsio. Łyknęło 71zł z groszami (wczorajszy kurs USD: 2.33zł). Jestem szczęśliwym posiadaczem swojego pierwszego legalnego komercyjnego softu ;-P.
Dziś kurs dolca jeszcze korzystniejszy... Korci ;-)... Tylko czy przy zakupie czegoś bardziej fizycznego (książki jakieś na amazonie, drobny sprzęt komputerowy czy coś, nie zostanie zgwałcone na granicy cłem czy innym bezwstydnym podatkiem? Ma ktoś doświadczenia w tej mierze?
LUT 21
23:18
Co byście zrobili?
Zamawiacie COŚ w sklepie internetowym. Klikacie "Kupuję", wybieracie formę płatności "przelew", dostajecie mail z linkiem potwierdzający zamówienie, klikacie..... czekacie... Zdajecie sobie sprawę, że realizacja może potrwać nawet 15dni (roboczych), przeto nie zraża was 3ci tydzień milczenia ze strony sklepu - czekacie... czekacie... sprawdzacie stan konta - (just in case).
Wtem z marazmu wyławia was telefon - kurier dzwoni - ma COŚ dla was. Zdziwieni upewniacie się czy aby nie za pobraniem? Nie. Tylko odebrać. Odbieracie, podpisujecie papierek, kurier odjeżdża pozostawiając was z pudłem przekraczającym gabarytowo i wagowo prawo kuriera do wniesienia COŚia "na górę" - szczegół.
Składacie COŚ w domu, siadacie i....
Czy ja coś przeoczyłem (oprócz tego, że faktury nie ma i gwarancja pusta)? A, tak - to COŚ ma wartość wprost proporcjonalną do wielkości i wagi paczki (czyt. nie małą;)) i nie zostało jeszcze opłacone. W zasadzie... kurcze - nie mam jak opłacić - nie znam numeru konta sklepu ;D. Sprawdziłem pocztę - ani maila - żadnego "wysłaliśmy", czy "zrealizowaliśmy" czy nawet "należność proszę uiścić na konto.."....
Dacie wiarę? Ciekawe co sklep na to... ;-)
STY 24
16:41
Nie nie - to nie Gotham City ;-). Mój blaszak (na Asusie P5N-E SLI) przeszedł mały upgrade. Ledwo się to wszystko pomieściło w środku, ale... po kolei:
- Tacens Aura PRO (80mm);
- Tacens Gelus PRO (120mm) na CPU;
- Thermaltake HR-05 na mostku pn.;
- Geil DDR2 667Mhz Ultra CL3 (3GB);
- Złoty Zalman na mostku pd.;
Wszystko na paście Arctic Cooling MX-2 i w pudle ModeCom'a Step 107. Tacens 80mm sterowany z OS'u, 120mm sterowany potencjometrem na śledziu :>. Jest chłodno i cicho. Tacens 80mm sterowany z OSu, 120mm pokrętłem na śledziu - bajer ale niech będzie;))
Operacja przeprowadzona bez powikłań. Jedynie konfiguracja RAMu 4x1GB sprawiała kłopoty (ponoć dość czesty problem) i tak zostałem z 3ma GB na pokładzie i 1GB na półce (może za którymś BIOSem Asusa zaskoczy...).
Do tego doszedł lekki overclocking CPU (Intel C2D E4300) z 1.8Ghz na 2.4Ghz (bezboleśnie, samym FSB, bez podnoszenia napięcia) i przesiadka na 64bitowy OS (Ubuntu of cozz:)).
Gwarancja na płytę poszła się je**ć z odklejeniem blachy Asusa ale co tam ;-)
Przydałby się jeszcze bezwiatrakowy zasilacz i można spać z nim zamiast podusi ;-) eh..
GRU 13
04:22
Zauważyłem pewien trend wśród klientów. Otóż, wygląda na to, że niejednokrotnie występuje u niektórych tzw. kontowa jaskra wybiórcza.
Przejawia się ona niedostrzeganiem numerów kont bankowych w korespondencji. Jest długotrwała i co gorsza - nie wzbudza żadnych podejrzeń osób, które na nią zapadają. Niedopytani o powyższe sprawy nie widzą - nic - tak jakby owe numery kont były dodatkiem a nie warunkiem koniecznym dopełnienia umowy przez drugą stronę.
Leczenie? Płatność z góry bądź zaprzestanie serwowania usług. Lajf is brutal & full of zasadzkas, end somtajms kopas w dupas, a "Klient nasz pan" trzeba czasem włożyć między bajki...
GRU 07
05:51
Robię sobie właśnie kolację (tak - kolację) i słucham "o żesz kurde" ojca, kiedy przyrządza sobie poranną kawę i z bólem konstatuje, że zapomniał kupić śmietanki. Trudno - będzie bez śmietanki.
Nie wiem skąd to wyniosłem - cała rodzina słodzi herbaty, kawy, może nie wszyscy ze śmietanką, ale.. A ja na przekór wszystkim to ani herbaty nie słodzę, ani kawy, ani śmietanki do tej ostatniej nie stosuję, nawet jajek nie solę a jajecznicę bez zagrychy - ba - dobre ziemniaczki z kotlecikiem zdarza mi się zjeść bez dodatków. Lenistwo? Oszczędność (co w ogóle do mnie nie podobne;))? Asceza smakowa jakaś czy co? A może utylitaryzm wysublimowany? Wszak kawa nie ma smakować a tylko stawiać na nogi, herbata ogrzewać, jajka - wiadomo - białko, kotlecik i pyry - żeby nie schodzić poniżej 50kg...
Dobrze, że smak pizzy z salami i podwójnym serem nie przepadł w tym wszystkim ;-)
Ostatnie Komentarze
88-88-888