powered by Jogger.pl

Czarna, parzona, bez śmietanki i cukru

Miniblog, perypetie Dodaj komentarz

Robię sobie właśnie kolację (tak - kolację) i słucham "o żesz kurde" ojca, kiedy przyrządza sobie poranną kawę i z bólem konstatuje, że zapomniał kupić śmietanki. Trudno - będzie bez śmietanki.

Nie wiem skąd to wyniosłem - cała rodzina słodzi herbaty, kawy, może nie wszyscy ze śmietanką, ale.. A ja na przekór wszystkim to ani herbaty nie słodzę, ani kawy, ani śmietanki do tej ostatniej nie stosuję, nawet jajek nie solę a jajecznicę bez zagrychy - ba - dobre ziemniaczki z kotlecikiem zdarza mi się zjeść bez dodatków. Lenistwo? Oszczędność (co w ogóle do mnie nie podobne;))? Asceza smakowa jakaś czy co? A może utylitaryzm wysublimowany? Wszak kawa nie ma smakować a tylko stawiać na nogi, herbata ogrzewać, jajka - wiadomo - białko, kotlecik i pyry - żeby nie schodzić poniżej 50kg...

Dobrze, że smak pizzy z salami i podwójnym serem nie przepadł w tym wszystkim ;-)

Studiuję bo...?

Ogólne, perypetie 15 komentarzy

Odkąd pamiętam, zawsze chciałem studiować psychologię. Nie przeszkadzało mi to, że skończyłem elektryk - nawet jako technik elektronik, dalej miałem psychologię przed oczami (to oczywiste: na elektrotechnice czytałem "Psychoanalizę" Freuda, "Schizofrenię" Kępińskiego czy, z nudów, przeglądałem Słownik Psychologii lub po prostu rysowałem ;-)). W końcu gdzieś w okolicach 2003r. w dostałem się na upragniony UJot w Krakowie i... po semestrze wyleciałem. Powodów było kilka (wliczając problemy ze spaniem (potrafiłem zaspać na zajęcia o 16:30 ;-)). Próbowałem wrócić, ale na kolejnych egz. wstępnych zasypiałem w pół pytania ;-)...

Nie pierwszy raz (i pewnie nie ostatni) wysłuchałem dziś z pewną konsternacją narzekań znajomych na studia. Większość z tych narzekań kończy się wymownym: "Nie wiem po co studiuję / studiowałem", "studia mi nic nie dały" itp., etc., itd. Nie chodzi o to, że źle wybrali kierunek - w większości szli na swoje informatyki, elektroniki, psychologie, marketingi i inne, świadomie dokonując wyborów. Bardziej chodzi o merytoryczną stronę. Wiadomo - uczelnia uczelni nie równa, ale nawet studenci renomowanych uczelni nie stronią od takich komentarzy.Głównie rozchodzi się o perspektywy przyszłej pracy, potencjalnie większe możliwości zdobycia takowej itp.

A jak to jest z Wami? Studiujecie bo...? Czego się spodziewacie / spodziewacie a jakie z waszych oczekiwań okazały się mrzonkami? I chyba najbardziej zastanawiające: Czy wiedza, jaką przyswajacie / przyswajaliście, dała wam wrażenie wartej zachodu? Przydatnej? I (tu pytanie do ludu pracującego / szukającego pracy) czy taka okazała się w konfrontacji z rzeczywistością (np. rozmowa kwalifikacyjna o pracę informatyka w firmie informatycznej na stanowisku (przynajmniej w teorii) odzwierciedlającym specjalizację / kierunek odbywanych / odbytych studiów - rozumiecie o co mi chodzi)?

Dziś wiem, że nie nadaję się na studenta i dobrze się stało, że zakończyłem przygodę ze studiami tak szybko. Nie potrafię uczyć się nieinteresujących rzeczy (nawet na interesującym kierunku) na zawołanie. Niestudiowanie dało mi też czas na odnalezienie swojego wymarzonego zajęcia i co najważniejsze - daje mi czas na pogłębianie wiedzy w kierunku, jaki obrałem :-).

Dlaczego już miesiąc przed świętami myślę o świętach...

perypetie, sen 3 komentarze

.. mimo, że ich nie znoszę? Bo to rodzinna szopka, a na rodzinnych szopkach wypada być na nogach. Tylko czy mi wtedy wypada?

Moja świąteczna gorączka (w zasadzie każda inna dzienna szopka okolicznościowa;)) sprowadza się do gapienia się w zegarek i kalendarz i kalkulowania: dziś np. kładę się w okolicach 4ej am, zakładam swoje bezpieczne +1h/dobę, do świąt ~20 kilka dni = +20 kilka godzin... Zatem na święta będę kładł się o ~00-02 am. Sen to ~8-9h. Prawie jak w zegarku tyle, że 25-godzinnym ;-)

I to się nazywa regularny tryb życia freelancera - nie prawdacie? ;-)

UFO nad Ursynowem?

Ogólne, perypetie Dodaj komentarz

Mieszka ktoś w okolicach Ursynowa w Warszawie? Rozmawiam właśnie z kimś stamtąd, kto twierdzi, że widzi na niebie NOLa (2 - 3 światła jakby podświetlone chmury, porusza się nieregularnie) - ktoś może potwierdzić? Może fotki jakieś?

Allegrowe perełki

hardware, Ogólne, perypetie 1 komentarz

Czasem się trafiają, używane, ale w pełni sprawne, tanie jak barszcz, jakby były niedocenionymi prezentami babć z hAmeryki - perełki wystawiane za dziesiąte części swojej rzeczywistej wartości. Ja trafiłem na kibord tray'a Humanscale :>. Perełka o tyle fajna, bo w PL raczej nieosiągalna..

Human Scale Keyboard Tray

Ciekaw jestem co Wam się udało złowić za okropnie niską cenę? (audice z pełnym wyposażeniem, z uszczerbkami w postaci ściętych dachów etc. się nie liczą;)).

BTW: Przepraszam za schizorozstrój layout'u joggera - wydało się, że znowu coś majstruję ;P

I po urlopie...

foto, Ogólne, perypetie 1 komentarz

... w Pruszkowie/Warszawie, ale zawsze. Niby nie rekreacyjne miejscowości, ale nie o to mi chodziło - potrzebowałem zmiany otoczenia, odetchnięcia czymś innym - odpoczynku od codzienności, pracy, domu, całej reszty. I udało się.

Tygodniowy bilet SKM'u w kieszeni, codzienne snucie się po Warszawie z M., kawa i cheeseburgery w McDonalds'ach i KFC'kach, Metro, 2x mniej spalonych fajek, wieczorne seanse czeskiego kina z M. & A i przepyszna tortilla... :>, parę fotek na pamiątkę ;)... Było miło.

I że niby teraz z powrotem do roboty - cholera.. ;P

Zakupy przez internet - zmora kupujących, sprzedających, i dowożących w PL

foto, Ogólne, perypetie 3 komentarze

Historia zaczęła się ok. 20. sierpnia. Po długich tygodniach, wnikliwych analizach, upatrzyłem sobie aparat. Chwilowy zasób mamony wziął górę i wybrałem najtańszy sklep (poza Pixmania;)). Miałem nadzieję, że pójdzie gładko... nadzieję.

Long story short, bo nie chce mi się o tym gadać:

  • Sklep Fotobasia.pl powinien nazywać się FotoJebasia.pl - wiedzą to pewnie wszyscy, ja musiałem przekonać się sam.. ;
  • Sklep FotoExpert.pl wywiązuje się wzorowo i błyskawicznie, przynajmniej do czasu nadania przesyłki;
  • (s)kur(w)ier GLS-Poland po tygodniu olewki przybywa w niespełna godzinę od telefonu nadawcy potrząsającego "górą" GLS'u. Co prawda z miną zbitego psa, któremu kazali obciągać koledze i to po godzinach (sorry za metaforę), ale zawsze;
  • Kurier MasterLink dostarcza telefony z Ery błyskawicznie :> ;
  • A najpewniejszy jest odbiór osobisty ;) ;

Final Note

Gównianym ogniwem kurierki w PL są kurierzy końcowi - o ile się nie mylę, chyba można odbierać paczki w filiach firm kurierskich (co jest do sprawdzenia i zapamiętania).

P.S.

Proszę - nie mówcie mi, że to ich praca, że zapierd**ają tyle a tyle - nikt im nie kazał składać aplikacji do GLS'a czy innych, a skoro nie daje rady to widocznie się nie nadaje, albo GLS to "Gównianic Loleks Shit" - it's that simple.

I teraz idę zapalić, bo mi powieka skacze.. ;)