PAŹ 20
20:08
Od dwóch tygodni pracuję próbnie na pół gwizdka w jednej z lokalnych firm poligraficznych. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem improwizacji pracy w Corelu i poznawania firmowego zamieszania ;-). Drugi tydzień przebiegł pod znakiem... zmasowanego ataku wirusów ;-).
Nie pomogły Zapory Systemu Windows, nie pomógł Aset NOD32 - pod koniec zeszłego tygodnia współpracy odmówiły Corele a system zapychał sie chujwieczym i nie pozwalał sobie pomóc.
Przyczyna wiadoma: klient przychodzi z penem/dyskietką (tak - dyskietką!;)) / CD i chce coś z tego wydrukować / wykorzystać w projekcie ulotki / wizytówki / etc.. Klient ma Windowsa, Zaporę Systemu Windows, antywirusy, od niego nigdy nic nie przychodzi... yeah - right..
Dzisiaj nie wytrzymałem. Do roboty poszedłem uzbrojony w Ubuntu (Intrepid beta - a co tam;)). Zainstalowałem na staruśkim Sempronie (1,6GHz bodaj?) "dla klientów" na (uwaga!) 2,6GB-owym dysku z 512MB RAM i grafiką nVidii GF5300. Instalacja przebiegła bez problemów. Upgrade prawie się nie zmieścił (w szczycie ~150MB free;)), ale się udało.
Xerox WorkCentre 7655 - nasz laserowy koń rozpłodowy, za jednym plikiem PPD ze strony producenta, jak za machnięciem magicznej rózgi - ruszył na rozkaz Ubuntu ;-). Mamy "pierwszą linię obrony". Zostało tylko posprzątać (odinstalowanie multimediów i wszystkich niepotrzebnych aplikacji, co by zostawić chociaż pół GB oddechu na HDD;)).
Co jutro? Jutro szastanie dyskami, zgrywanie danych i reinstalka Winzgrozy na kompach produkcyjnych (na ile tym razem wystarczą...?), bo przecie nikt poza mną nie słyszał / nie używał / nie wiedział, że się da - niczego innego poza Corelem... sad...
WRZ 26
21:10
Jakiś czas temu odkryłem bardzo ciekawą mini-dystrybucję linuxa - PartedMagic. Poza oczywitymi nawiązaniami (dzięki gparted i innym narzędziom dyskowym) do komercyjnego Partitiszyn Medżika, posiada wszystko to, co potrzebne do komunikacji ze światem: dostęp do sieci i przeglądarkę ;-)). Anyway - mieści się to na kilkudziesięciu MB i bardzo prosto wypiec to na penie USB. Wygodnym (przynajmniej z higienicznego punktu widzenia;)) jest umieścić to na oddzielnej, małej (64MB?) partycji pena. Aaale...
Czytaj dalej...
MAJ 17
05:35
Odpaliłem dzisiaj od niechcenia Windows Update na XPku w maszynie wirtualnej przy okazji instalacji IE7. Jeśli wierzyć objętości wszystkich urktytych nie_wiadomo_do_czego folderów w c:/win/, to wyszło z 400MB. Nieźle jak na system nie aktualizowany od... kiedy wyszedł XP SP2? ;-)...
Popup w trayu usilnie twierdzi, że mogę spokojnie pracować podczas aplikowania aktualizacji. Nic bardziej śmiesznego. Pulpit miga co kilka sekund i znika focus z czegokolwiek (zaznaczone ikony, menusy itd.)... no comments... ;-)
Reboot, system nie wstaje - o..keeej. Restart, tryb normalny. Poszło. Wyłączam usługi Automatic Updates i Background Inteligent Transfer. Uff. Ok - możemy testować stronki pod IE7 :-).
A przy okazji - małe statsy:
Czytaj dalej...
MAJ 13
04:56
Tak można sparafrazować rewelacje (znalezione na EeeUser.com) o pewnym dokumencie rozesłanym przez lolków z Redmond do producentów sprzętu komputerowego (docelowo - producentach urządzeń UMPC). Lolki najwyraźniej widzą, że przyszłość nie jest dla nich życzliwa, a dni ich, choć jeszcze nie policzone, to już liczone.
Czytaj dalej...
KWI 02
05:16
Sitting in an airport, getting really sick of Windows Vista on a laptop. It doesn't work -- I'm tired of waiting seconds for things to appear on the screen, of taking half a minute or more for something that ought to happen instantly to occur.
-- Neil Gaiman Journal
No no - coś musi być na rzeczy, skoro nawet Neil Gaiman psioczy na Vistę. Ba! Nawet zastanawia się nad zapodaniem Ubunciaka :-). Do it Neil! :-)
A ja z utęsknieniem czekam na Heardy'ego 8.04. W międzyczasie zainstalowałem Arch'a z KDE4 (via KDEmod) i upewniłem się, że jednak Gnome ;-). Arch ma duży plus - kosmicznie szybki start - ale to za mało, żeby przekonać mnie do niego. Żeby mi chociaż włączył Antialiasing, tak jak go o to usilnie prosiłem - ale nie - po co? I żeby chociaż repozytoria Commiunity raczył "zobaczyć" (nie - nie były zakomentowane w konfie) - ale po co? Przecież to szczegół... A ja za stary na takie szczegóły ;-).
STY 29
17:29
Znalazłem przed chwilą zajefajny programik. Niestety tylko pod Windooze :/
- Wciskasz CapsLock, piszesz open firefox, puszczasz CapsLock i masz Firefoxa przed oczami;
- (...) piszesz min(tutaj masz już podpowiedź do "minimize") (...) i masz Firefoxa zminimalizowanego;
- Najlepsze jednak jest to: zaznaczasz gdziekolwiek (notatnik? gmail? arkusz kalk.?) string "2+2" > CapsLock: calc(podp.: calculate) i masz string zamieniony na wynik;
W dziale beta znajduje się kilka innych ciekawych pozycji (Enso -TranslateAnywhere, -SearchAnywhere, i inne -Anywhere;))
Genialne! Ciekawe czy coś podobnego jest pod Linuksa - wie ktoś?
MAR 23
15:02
Mając setki maili w INBOXie, SENTcie od znajomych, zleceniodawców, kochanek etc.;) i kilka kont pocztowych w Thunderbirdz'zie i nie chcąc się z nimi pożegnać, nielada problemem może być przeniesienie tego całego syfu z Windowsa do Linuxa. Niestety nie udało mi się znaleźć żadnego plugina do TB1.5 mogącego zrobić to za mnie, przeto zabrałem się za to sam.
What do we have?
- Thunderbird 1.5 for Windows (z profilem na partycji NTFS);
- Thunderbird 1.5 for Linux (czysty);
What do we want?
- całą konfigurację wszystkich kont pocztowych TB z Win. pod Lin.;
- wszystkie maile w TB z Win. pod Lin.;
What do we need?
- dostęp do partycji NTFS (wystarczy read-only);
- Gedit/Mousepad/etc (notatnik);)
What do we do?
- odpalamy TB1.5 pod Linuxem, anulujemy pytanie o import i tworzenie nowego konta;
- konfigurujemy TB podług własnych potrzeb, łącznie z extension'ami (żeby TB stworzył podstawowe pliki profilu);
- kopiujemy katalog profilu TB4Win (przeważnie w
C:\Documents&Settings\root\ApplicationData\thunderbird\
etc.) na partycje z prawami zapisu) (tylko jesli był na NTFS(ro) i dodajemy prawa zapisu dla Ownera;
- szukamy w katalogu skopiowanego profilu TB4Win plików zawierających frazę
xxxxxxxx.default
gdzie xxxxxxxx to liczba widniejąca w nazwie katalogu profilu, i zamieniamy (z całą ścieżką windowsową) na adres profilu linuxowego z liczbz widniejącą w nazwie katalogu profilu TB4Lin (coś w stylu: C:\\blabalbla\\xxxxxxxx.default\\
na ~/.thunderbird/zzzzzzzz.default/
.
Teraz rzecz najtrudniejsza. Nie kopiujemy wszystkich plików żywcem do profilu linuxowego. Na pewno nie wrzucamy plików/katalogów wskazujących na odniesienia do extensions/plugins (gdyż te wgraliśmy do TB4Lin przed całą zabawą). Na pewno wrzucamy plik o nazwie
yyyyyyyyy.s ("y" to cyferki;)) i
prefs.js.
abook.map to książka adresowa. Najlepiej przyjżeć się plikom i sprawdzić które odnoszą się do zmienionej ścieżki profilu albo konkretnie do danych porządanych (konta, maile etc) z wyłączeniem tych odn. extensions. Wtedy powinno pójść gładko;).
Powodzenia:>
MAR 17
02:33

Jak to było?
Produkty:
- CPU: P4-M 2GHz Centrino; RAM: 1024MB itd.;
- Gentoo-Linux (/w Gnome 2.12.2);
- kernel: ck-sources-2.6.15-ck5 (z patchem-vmware);
- VMware Workstation 5.5.1;
- z'nLite'cona instalka WinXPproSP2en(+updaty);
Wyniki?
Boot gościa (Win) na hoście (Lin) w ~15sek, PowerOff w ~3-5sek.. Po zbootowaniu ma jakieś ~50MB w pamięci:). ~12serwisów (sieć działa gwoli ścisłości). Procek się poci, ale Photoshop8.0 ładnie pod tym chodzi. A o to mi chodziło:).
Ostatnie Komentarze
88-88-888